Nexus 1. Opowiadania, wiersze, eseje
List pisany w skupieniu
Często mam pragnienie mówienia o wielu sprawach, a na usta nie cisną się żadne słowa. Zupełna pustka. Jak gdybym nagle stał się niemą, głuchą i pozbawioną rozumu istotą.
I to poczucie własnego uwięzienia z wyboru nie pomaga w niczym.
Pozostaje jedynie kojąca umysł myśl, że wreszcie jestem znowu w sidłach uczuć, które pojawiły się jak błyskawica. Lecz wciąż to poczucie niespełnienia. Pragnienia odgradza mur, drzewa, zasłania mgła.
Gdy stoję u ich wrót, nie potrafię właściwie opisać swojego stanu. Trudno wyrazić wtedy to co się ze mną dzieje. Stan kochania wydaje się nieskończony, ale zaraz za tą myślą przychodzi inna. To nieprawda.
Czas, który był przedtem wydaje się być czymś, czego należy tylko żałować i zapomnieć o tym, że życie było dotąd drogą przy której niewiele było drzew pełnych owoców.
Jest taki ktoś, o którym chcę mówić, powodowany chęcią poznania innej prawdy o życiu. Prawdy pisanej, prawdy niepomyślanej i zastąpionej inną kolejnego dnia, zapisanym stanem chwili.
Jej Imię.
Każdego dnia wydaje mi się, że to imię ma w sobie jeszcze inne, zaklęte, dotąd przez nikogo niepoznane, które wybiera dla niej czas szczęścia i czas zagubienia.
Imię Niepojęte.
Oboje rzuceni w dwa oceany. Kiedy Jej się burzy ja tego nie widzę, ale coś wtedy nienamacalnego dociera do mnie. To niezrozumiały niepokój, który trudno nazwać, może to jakaś nić łącząca nas oboje smaga mnie po twarzy? I boję się wtedy, bo z miliona różnych powodów nie jestem przy Niej.
A przecież tak naprawdę mój-nasz-świat rozpoczyna się dokładnie w chwili gdy zaczynam myśleć o Niej.
Czasami się na Nią złoszczę i nie mówię o tym. Skrywam swój stan głęboko, nie dając Jej powodów do tego by cokolwiek zauważyła. Potem to mija i nic już nie pamiętam tylko znów słucham wszystkie Jej słowa z niemą powagą i wyczuleniem, aby odnajdywać w nich troskę
i miłość.
Jest zmienna jak marcowa pogoda, intensywna jak powiew wiosennego pachnącego trawą wiatru. Ale swoją porywczość objawia wtedy, gdy nam siebie brakuje i dni bez siebie wydają się być nieskończone.
Moje myśli wędrują w ten pamiętny dzień, gdy szedłem na Jej spotkanie, gdy ludzie niewiele mnie obchodzili i gdy zobaczyłem Ją odwróconą plecami. Nie widziała mnie przez pierwszą chwilę, nerwowo wystukując na klawiszach mój numer telefonu. Miałem być tu chwilę przedtem, ale wtedy bym nie zobaczył tego, co zatrzymało we mnie ten obraz na dłużej.
Zwolniłem, przystanąłem za nią i mimo wieloletniej rozłąki, poznałem jej sylwetkę jak gdybym widział ją pięć minut wcześniej, wiedziałem, że kobieta o kasztanowych włosach
i zapachem świeżości wokół to właśnie Ona…Mój dar na wiele następnych dni.
Następuje drżenie i pocenie się dłoni, spoglądanie na siebie tak jak gdyby nic wielkiego się nie zaczynało. Jak gdyby był to normalny dzień…nasz dzień jak co dzień, zaraz dokądś pójdziemy, wypijemy kawę i zjemy belgijskie czekoladki. A wieczorem wypijemy Martini….
A przecież to wszystko dopiero przed nami. Magiczny czas ramion, dłoni, ciał….
Jej twarz spotyka się z moją. Oczarowanie zmieszane z nieśmiałością, chwila gdy nie bardzo się wie co powiedzieć.
-Cześć
Tak głupio to zabrzmiało…
j.m.Y G:i by nexus


Preludium
W poprzedniej wersji strony ukazała się tylko część listów. W tej wersji światło dzienne ujrzą wszystkie.
Oto moje wyznanie.

W listach jest wiele z magii. Słowa zaklęte w zdaniach, ukazanie siebie, swojej tęsknoty, swoich myśli.
Napisałem ich wiele w swoim życiu, z których najważniejsze dla mnie są te kierowane do Kobiety- wciąż do tej samej.


j.m.Y G:i by nexus



^do góry   © 2004 nexus 1.   |   stopka  |   Wykonanie: Kano.     admin